Kwas l-askorbinowy, popularnie nazywany witaminą C, jest organicznym związkiem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Dzienne zapotrzebowanie wynosi dla osoby dorosłej 1 mg/kg masy ciała, natomiast dla noworodków 2 mg/kg masy ciała. Skąd zatem w aptekach dawki 1000 mg i większe?

Jak wynika z zapotrzebowania, w praktyce rzadko przekracza ono 100 mg na dobę. Jest to jednak wartość dla osoby zdrowej. Witamina C w większych dawkach jest natomiast powszechnie używana przy pierwszych objawach przeziębienia i grypy, mimo iż większość przeprowadzonych badań nie potwierdza jej skuteczności, a przyjęcie bardzo dużych dawek może powodować biegunki. Jak jednak zaznaczono w tytule – to panaceum ma również inne funkcje w naszym organizmie:

  • – wykazuje właściwości przeciwutleniające, czyli zwalcza wolne rodniki, jak również uczestniczy w odtwarzaniu innych przeciwutleniaczy, takich jak beta karoten czy alfa tokoferol
  • – wspomaga leczenie dyslipidemii (zaburzenia gospodarki tłuszczowej)
  • – wpływa na syntezę kolagenu poprzez czynny udział w wytwarzaniu pasm kolagenu
  • – wpływa na regulację hormonów tarczycy
  • – zwiększa wchłanianie żelaza.

Witamina C jest bardzo dobrze rozpuszczalna w wodzie, co powoduje możliwość jej magazynowania. Jej nadmiar jest szybko usuwany z organizmu, dlatego lepiej podzielić jedną dużą dawkę na kilka mniejszych. Warto również wspomnieć o preparatach, które zastosowały technologię przedłużonego uwalniania, dzięki której witamina C jest uwalniana w sposób ciągły przez kilka godzin. Nie zapominajmy jednak o naturalnych źródłach witaminy C, takich jak kiwi, papryka, dzika róża czy cytryna.

Warto poruszyć tu jeszcze jedną kwestię – witamina C tak zwana lewoskrętna to tylko chwyt marketingowy, wszystkie dostępne witaminy C wykazują tą samą skręcalność.

Superfood to termin określający „żywność bogatą w składniki odżywcze”. Jednak co to tak naprawdę oznacza dla zwykłego Kowalskiego? Według wielu osób zajmujących się tym zagadnieniem, są to po prostu produkty spożywcze nieprzetworzone, bogate w witaminy i minerały niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Niektórzy wskazują dodatkowo na działanie chroniące nasz organizm czy wręcz wydłużające nasze życie.

Warto zaznaczyć, że są to jedynie produkty mające uzupełniać dietę o poszczególne składniki i nie zastąpią one zdrowego trybu życia czy dobrze zbilansowanej diety. Do najbardziej popularnych przedstawicieli superfood należą niewątpliwie chlorella i spirulina.

Chlorella jest glonem (z gromady zielenic) – jedną z najprostszych form życia. Jest bogatym źródłem wielu witamin takich jak: A, B1, B2, B6, B12, C, E, oraz wielu mikro- i makroelementów: magnezu, żelaza, potasu i jodu. Stanowi również bardzo dobre źródło aminokwasów egzogennych, czyli takich, których nasz organizm nie jest w stanie sam wyprodukować, a są niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowania. Tu należy wymienić: argininę, walinę, leucynę czy kwas asparaginowy. Spożywanie chlorelli dostarcza również dużej dawki przeciwutleniaczy, których pozytywny wpływ na nasz organizm jest niezaprzeczalny.

Spirulina to nazwa handlowa sinic. W porównaniu do chlorelli zawiera mniej chlorofilu, a co za tym idzie – mniej żelaza oraz kwasów nukleinowych. Jest jednak bogatym źródłem bardzo cennego i rzadko spotykanego kwasu gamma-linolenowego, który bierze udział w produkcji substancji: obniżających ciśnienie krwi, działających przeciwzapalnie oraz poprawiających wygląd skóry. Dokonując dalszego porównania spirulina zawiera dużo więcej białka, przez co nazywana jest „zielonym mięsem”, zawiera również sporo przeciwutleniaczy oraz witaminę E. Część badaczy podejrzewa, że „manną z nieba” dla wędrujących Izraelitów, która smakowała jak „wafle zrobione z miodu”, mogła być sucha forma przetrwalnikowa spiruliny. Istnieją historycznie udokumentowane przykłady hodowli spiruliny przez Azteków i Majów jako ważnego źródła pożywienia.

Reasumując zarówno spirulina jak i chlorella mają wysoką zawartość pełnowartościowego białka, więc stanowią pożądany dodatek do diety, zwłaszcza dla osób, które nie spożywają lub spożywają w małych ilościach produktu zwierzęce. Mają właściwości detoksykacyjne – usuwają metale ciężkie oraz są źródłem wielu witamin, co tylko potwierdza powody, dla których są zaliczane do superfood.

 

Każdy zna podstawowe zastosowanie czosnku, ale nie wszyscy wiedzą, że chroni on nie tylko przed wampirami. Czosnek działa korzystnie na wiele układów oraz procesów zachodzących w naszym organizmie.

Czosnek w swoim składzie zawiera związki siarki, będące naturalnymi antybiotykami (gł. alicyna), ale również: olejki eteryczne, flawonoidy, witaminę C, witaminy z gr. B, potas, żelazo oraz magnez. Jednak ze względu na stosunkowo małe spożycie, nie należy traktować go jako źródła mikro i makroelementów.

Czosnek ma silne działanie przeciwbakteryjne, w warunkach laboratoryjnych alicyna niszczy całą kolonię bakterii w niecałe 3 minuty. Powszechnie przypisuje mu się także działanie obniżające ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu. Tu jednak warto wiedzieć, że wpływa on jedynie w ograniczony sposób, nie działa tak, jak leki na nadciśnienie czy zmniejszające poziom cholesterolu. Badania wykazały jednak jego silne działanie przeciwutleniające, a co za tym idzie, doskonale radzi on sobie z wolnymi rodnikami. Ma również udowodnione działanie obniżające poziom cukru we krwi. Jednak spożycie zbyt dużej ilości czosnku może powodować biegunki – w tym wypadku powiedzenie im więcej, tym lepiej się niestety nie sprawdza.

Nie każdy jednak powinien czosnek stosować. Pierwszą grupą są matki karmiące piersią oraz dzieci do 1 roku życia. Osoby przyjmujące leki przeciwzakrzepowe powinny odstawić czosnek ze względu na to, że wzmacnia on ich działanie, jak również te, które mają problemy z wrzodami żołądka.

Czosnek znalazł uznanie jako środek wspomagający przy infekcjach, regulujący ciśnienie krwi, cholesterolu oraz cukru we krwi. O ile nie jesteśmy w grupie przeciwwskazań, powinniśmy jak najczęściej po niego sięgać.

 

Rhodiola rosea, czyli różeniec górski, jest rośliną zaliczaną do adaptogenów – przyczynia się do wzrostu odporności oraz wpływa normalizująco na organizm ludzki. Wykazano, że zawarte w tej roślinie substancje aktywne usprawniają procesy zapamiętywania, uczenia się, podnoszą motywację, a także ułatwiają koncentrację. Mają również działanie delikatnie energetyzujące, co znosi uczucie zmęczenia.

Porównując różeniec górski z innymi, tak działającymi roślinami jak kawa czy guarana, można zauważyć kilka różnic. Kawa i guarana lepiej znoszą uczucie zmęczenia, jednak wzrost zdolności koncentracji i zapamiętywania szybciej mija, a więc przyjmując różeniec przez dłuższy czas łatwiej będzie nam się uporać z dużą partią materiału niż pijąc kawę w dużych ilościach. Różeniec nie wypłukuje z naszego organizmu magnezu, więc to niewątpliwie kolejny plus, gdyż intensywna praca umysłowa zwiększa zapotrzebowanie na magnez który warto w czasie sesji uzupełniać.

Dodatkowym plusem zażywania preparatów zawierających różeniec, jest jego działanie antydepresyjne i poprawiające nastrój, co przekłada się na większą chęć do nauki, zawarte w nim substancje poprawiają odporność na stres, znosząc niepokój i przywracając równowagę psychiczną.

Podsumowując – jeśli czeka cię kilka tygodni intensywnej pracy umysłowej – warto sięgnąć po preparaty z różeńcem. Jeśli jednak masz w planach zarwać jeden czy dwa wieczory, wybierz lepiej preparaty z kofeiną czy guaraną.

 

Okres jesienno-zimowy to czas zwiększonej zachorowalności na przeziębienie i grypę, w którym często sięgamy po dość mocno reklamowane w tym czasie leki na przeziębienie. Mało osób jednak wie, że działają one tylko objawowo i często zapominamy o preparatach, które w naturalny sposób stymulują nasz układ odpornościowy – naszą najskuteczniejszą broń w walce z „intruzami”. Najpopularniejszym surowcem wzmacniającym naszą odporność jest jeżówka purpurowa (Echinacea purpurea).

Działanie jeżówki bywa niekiedy kwestionowane, większość publikacji przemawia jednak za jej dobroczynnym działaniem na nasz organizm. Preparaty z tej rośliny wzmacniają naturalną odporność organizmu, a ponadto działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie oraz przeciwgrzybiczo. Dlatego warto ją stosować podczas infekcji. Badania potwierdziły, że przetwory z jeżówki skracają czas trwania choroby. Związki w niej zawarte, takie jak polisacharydy i izobutylamidy, stymulują komórki układu odpornościowego zwiększając liczbę leukocytów, a także nasilają proces fagocytozy makrofagów i granulocytów. Nie tylko hamują powstawanie prostaglandyn i leukotrienów – mediatorów stanu zapalnego – ale również stymulują leukocyty do wytwarzania związku o działaniu przeciwwirusowym – interferonu β.

W związku z tym jeżówkę polecamy jako środek wspomagający oraz profilaktyczny przy przeziębieniu i grypie.

Chociaż lato za oknami w pełni, to nieuchronnie, wielkimi krokami zbliża się okres jesienny, a razem z nim czas przeziębienia i grypy. Każdemu rodzicowi zależy na zdrowiu swojego dziecka. Wybieramy dla nich ciepłe, dobrej jakości ubrania, pilnujemy, by zakładały czapki i ubierały odpowiednie, nieprzemakalne buty w deszczowe dni. Jednak spadkowi odporności nie da się zapobiec tylko poprzez odpowiedni ubiór. Samo środowisko, w którym przebywają nasze dzieci, przedszkola, szkoły, to zwane potocznie „wylęgarnie bakterii”. Dlatego też dobrze jest również podnosić odporność naszych pociech od wewnątrz.

Jednym z najczęstszych powodów obniżenia odporności jest zła dieta. Dziecko powinno jeść regularnie, a posiłki powinny być zróżnicowane pod względem jakościowym. W diecie nie powinno zabraknąć: mleka, produktów zbożowych, warzyw, owoców, mięsa oraz ryb. Warto wzbogacać dietę w naturalne prebiotyki, takie jak inulina czy błonnik.

Kolejną przyczyną spadku odporności jest niedobór witamin i minerałów często wynikający ze złej diety. Może jednak się on również pojawić przy zwiększonym zapotrzebowaniu na te składniki, które może wystąpić przy intensywnym wysiłku fizycznym czy umysłowym. Najważniejsze z punktu widzenia odporności są witaminy A, C, E oraz witaminy z grupy B (głównie B6) (link do innego wpisu).

Pozostałe przyczyny obniżonej odporności to zbyt częste przyjmowanie antybiotyków, zbyt mała ilość snu, stres, przejście chorób zakaźnych. Podczas antybiotykoterapii dobrze jest pamiętać o podawaniu dziecku probiotyków, które zabezpieczą przed zbytnim wyjałowieniem układu pokarmowego naszej pociechy.

Warto pamiętać, że dzieci w wieku przedszkolnym chorują, ponieważ w ten sposób wykształcają swój układ odpornościowy. Jest to naturalny proces, budowania odporności na przyszłe lata.

Ładna pogoda zazwyczaj wpływa korzystnie na nasze samopoczucie, jednak temperatury powyżej 30°C mogą powodować różne dolegliwości. Najważniejsze przy upałach jest dobre nawodnienie. Dzienne spożycie płynów powinno wynosić około 2-2,5l. Jednak sama woda może nie wystarczyć. Razem z potem tracimy cenne minerały, które jednak można w dość łatwy sposób uzupełnić.

Jednym ze sposobów są napoje izotoniczne dostępne prawie w każdym sklepie. Innym bardziej kompleksowym działaniem jest zakup elektrolitów. Posiadają one w swoim składzie wszystkie potrzebne substancje wspomagające nasz organizm w walce z upałami. Dla osób pracujących fizycznie oraz sportowców ważne jest, aby elektrolity zawierały w swoim składzie także glukozę, która dostarczy odpowiedniej ilości energii na cały dzień. Przebywając na słońcu w takie dni, pamiętajmy także o czapce czy kapeluszu. Pozwoli to znacznie zredukować możliwość wystąpienia udaru słonecznego.

Najbardziej narażone na szybkie odwodnienie oraz złe samopoczucie są osoby starsze oraz dzieci. W miarę możliwości zaleca się tym osobą pozostanie w domu między godzinami 10-15 w celu zminimalizowania niekorzystnego wpływu wysokich temperatur.

Należy również zwrócić uwagę na zagrożenia jakie niesie ze sobą spożywanie alkoholu w upalne dni. Alkohol oprócz negatywnego wpływu na funkcje poznawcze naszego mózgu, wypłukuje także potrzebne minerały, witaminy oraz przyczynia się do szybszego odwodnienia organizmu. Ma również negatywny wpływ na termoregulację naszego organizmu, powodując jego przegrzanie i zwiększoną potliwość. Dlatego unikajmy spożywania alkoholu w upalne dni.

Kto z nas nie chciałby się cieszyć zdrową, młodo wyglądającą skórą przez długie lata. Badania naukowe dowodzą, że jedną z przyczyn powstawania zmarszczek jest promieniowanie słoneczne. Dlatego do codziennej pielęgnacji w słoneczne dni zalecamy stosowanie kremów z filtrem przeciwsłonecznym.

Stosowanie fotoprotekcji podczas opalania zabezpiecza nas przed negatywnymi skutkami oparzenia słonecznego, w tym tego najmniej przyjemnego – schodzącej płatami skóry. Wyróżniamy dwa typy fotoprotekcji: naturalną, czyli powstawanie melaniny w skórze będącej naturalnym filtrem oraz zewnętrzną, czyli stosowanie kremów i balsamów z filtrami UV. Pojawiający się skrót SPF na produktach do opalania oznacza nic innego jak „moc” filtra. Im wyższy numer, tym lepsza ochrona. Należy jednak pamiętać, że żaden filtr nie zapewnia 100 % ochrony przed słońcem.

Ważne jest, aby dobrać filtr odpowiedni dla twojego fototypu skóry. Obecnie wyróżniamy sześć fototypów skóry:

  • Skóra biała, bardzo blada, z piegami, włosy blond lub rude – bardzo trudno się opala, zawsze ulega oparzeniom; używaj filtra 50+
  • Skóra blada – trudno się opala, łatwo ulega oparzeniom; używaj filtra 30-50+
  • Ciemniejsza biała skóra – opala się, rzadko ulega oparzeniom; używaj filtra 15-50+
  • Brązowa, jasna skóra – łatwo się opala, mogą wystąpić minimalne oparzenia; używaj filtra 12-50+
  • Brązowa skóra – mocno i szybko się opala; używaj filtra 8-50+
  • Ciemnobrązowa, czarna skóra – zawsze mocno się opala, nigdy nie ulega oparzeniom słonecznym; używaj filtra