Ostropest plamisty (Sylibum marianum) jest rośliną zielną, należącą do rodziny astrowatych, uprawianą, ale także dziko rosnącą w naszym klimacie. Dość łatwo pomylić ją z popularnym ostem. W lecznictwie wykorzystywane są jej nasiona zawierające sylimarynę. Substancja ta ma szereg udowodnionych działań zdrowotnych – wspomaga wątrobę, pobudza pracę nerek oraz produkcję żółci.

Sylimaryna posiada działanie:

  • przeciwzapalne,
  • przeciwutleniające,
  • odtruwające,
  • spazmolityczne,
  • żółciopędne.

Mechanizm działania hepatoprotekcyjnego jest oparty na:

  • dezaktywacji wolnych rodników oraz zwiększaniu biosyntezy glutationu w komórkach, co prowadzi do hamowania procesu peroksydacji lipidów
  • zwiększaniu zdolności regeneracyjnych komórek wątroby
  • zmianie struktury i uszczelnianiu błony komórkowej hepatocytów, co zapobiega wnikaniu do komórki ksenobiotyków, w tym silnych trucizn
  • sylibina – główny składnik sylimaryny – chroni również hepatocyty przed szkodliwym działaniem etanolu.

Składniki ostropestu mają również udowodnione działanie ochronne względem nerek, głównie przy zatruciach lekami, co wykorzystuje się w terapii lekami działającymi nefrotoksycznie. Udowodniono, że jednoczesne stosowanie ostropestu może znacznie zmniejszyć lub całkowicie zapobiec uszkodzeniu nerek. Ponadto ostropest można stosować przy bólach głowy pochodzenia migrenowego. Jest on również wskazany dla osób chorych na cukrzycę. Obniża poziom trójglicerydów we krwi, poprawia komórkową oporność na insulinę oraz indukuje odbudowę komórek beta trzustki.

Olej ostropestowy, pozyskiwany z nasion, spowalnia proces starzenia i leczy stany zapalne skóry.

Zawiera znaczą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, spośród których dominuje kwas linolenowy (ok. 53%), (dzięki któremu hamuje zmiany skórne związane z łuszczycą); 1% sylimaryny, która ochrania błony komórkowe skóry przed wolnymi rodnikami; witaminę E, będącą silnym przeciwutleniaczem.

 

Mogłoby się wydawać, że choroby pasożytnicze stanowią bardzo niewielki problem we współczesnym świecie. Jednak dane statystyczne sugerują, że przez ostatnie 10 lat zaraziło się nimi aż 10 mln ludzi na świecie. Największy problem stanowią w krajach mało rozwiniętych, gdzie higiena przygotowywania posiłków pozostawia wiele do życzenia. Najszybszą i najpowszechniejszą drogą zarażenia są niemyte owoce i warzywa, surowe jaja oraz niedosmażone mięso. W związku z tym powinniśmy myć wszystkie produkty przed zjedzeniem oraz wystrzegać się niedogotowanych potraw. Istotnym źródłem pasożytów u ludzi są również nieodrobaczone domowe zwierzęta oraz kleszcze i komary. Objawy towarzyszące chorobom pasożytniczym są bardzo niespecyficzne i należą do nich:

  1. kaszel, zwłaszcza podczas snu
  2. ból głowy
  3. zwiększająca się ilość znamion na skórze
  4. zaparcia lub biegunki
  5. częste infekcje górnych dróg oddechowych
  6. zgrzytanie zębami podczas snu

Jeśli w naszym organizmie zostaną wykryte pasożyty, musimy poddać się kuracji odrobaczającej, którą warto wspomóc preparatami naturalnymi. Ważna jest również dieta – należy unikać przede wszystkim cukrów złożonych i prostych, białej mąki, produktów wysokoprzetworzonych oraz alkoholu. Istnieje wiele roślin o udowodnionym działaniu wspomagającym walkę z niechcianymi “lokatorami” i należą do nich:

  1. piołun – jest skuteczny głównie przy pasożytach przewodu pokarmowego, zawiera tujon, który działa paraliżująco na układ nerwowy pasożytów;
  2. tymianek i oregano – usuwają toksyny, chronią przed biegunkami, zwalczają glisty oraz owsiki, są skuteczne również przy zakażeniu grzybami z rodziny Candida;
  3. orzech włoski – zawiera juglon działający silnie przeciwpasożytniczo;
  4. czosnek – zawiera związki siarki działające przeciwpasożytniczo.

Wyżej wymieniono tylko niektóre z roślin wykazujących działanie przeciwpasożytnicze, o udowodnionej skuteczności, dlatego do farmakoterapii warto dołączyć preparaty naturalne.

Witania Ospała jest rośliną występującą i hodowaną w Afryce i południowo-wschodniej części Europy. Bardziej znaną nazwą tej rośliny jest Ashwagandha. Osiąga ona do 150 cm wysokości, a w lecznictwie wykorzystujemy jej owoc oraz korzeń. Nazwa pochodzi od końskiego zapachu świeżego korzenia, ashwagandha – oznacza w języku sanskryckim właśnie zapach konia.

Ashwagandha należy do roślin o właściwościach adaptogennych. Głównymi związkami występującymi w zielu Ashwagandhy są witaferyny, dzięki którym roślina ma właściwości przeciwbakteryjne, obniżające ciśnienie krwi oraz przeciwnowotworowe. Korzeń natomiast zawiera substancje zwane glikowitanolidami, które wspierają prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Dodatkowo możemy tam znaleźć fitosterole mające zdolność obniżania stężenia cholesterolu oraz liczne alkaloidy (gł. nikotynowe), a także całkiem sporą ilość żelaza.

Badania naukowe potwierdzają korzystny wpływ Ashwagandhy na układ nerwowy oraz jej działanie przeciwdepresyjne i przeciwlękowe. Zwiększa ona koncentrację oraz ułatwia zapamiętywanie. Roślina ta posiada również zdolność do regulacji naszego układu odpornościowego, przez co może być przydatna dla osób zmagających się z chorobami o podłożu autoagresji. Wykazuje również pozytywny wpływ na nasz układ pokarmowy, chroni przed toksycznym działaniem np. metali ciężkich na nasz żołądek oraz wątrobę. Dodatkowo zabezpiecza przed powstawaniem wrzodów. Spora zawartość żelaza wpływa korzystnie na wyniki osób borykających się z anemią.

Jak widać zastosowań oraz właściwości prozdrowotnych Witania posiada sporo, jednak jak wszystkie leki czy suplementy nie jest dla każdego. Nie powinny jej stosować kobiety w ciąży oraz osoby z chorobami tarczycy, gdyż może powodować wzrost stężeń niektórych hormonów, co może wpływać niekorzystnie na terapię takich pacjentów oraz prowadzić do zaostrzenia choroby.

 

Krzem jest pierwiastkiem o symbolu Si (Silicon). W dzisiejszych czasach jest to jeden z najszerzej wykorzystywanych pierwiastków występujących na naszej planecie – głównie w najnowocześniejszej technologii. Jego wartość w technologii jest nieoceniona i prawie wszystkim znana. A jak jest w kwestii naszego zdrowia i roli krzemu w naszym organizmie? Cóż, z tym bywa różnie.

Krzem w ludzkim organizmie występuje głównie w tkance łącznej (stawy, więzadła), wspomaga budowę kośćca, reguluje układ sercowo-naczyniowy, ma działanie przeciwzapalne oraz, co ważne dla Pań, wzmacnia włosy oraz paznokcie, a także wpływa na wygląd skóry. Krzem w przyrodzie występuje w formie mineralnej, która jest słabo przyswajalna, mało trwała, szybko ulega utlenieniu i staje się bezużyteczna dla naszego organizmu. Drugą jego formą jest forma płynna, która występuje w roślinach. Jest to krzem organiczny w postaci kwasu ortokrzemowego wykazujący lepszą przyswajalność.

Niedobory tego pierwiastka zwłaszcza u dzieci mogą powodować deformację kości lub opóźnienie w ich tworzeniu, zapalenie dziąseł, zaburzenia w chrząstce stawowej oraz problemy z tkanką łączną. Dzienne zapotrzebowanie wynosi od 20 do 30 mg i jest większe u mężczyzn oraz dzieci niż u kobiet. Podstawowymi źródłami krzemu są zboża (owies, pszenica, jęczmień) oraz produkty zbożowe (płatki, kasze, makarony). Ponadto krzem występuje również w warzywach takich jak: marchewka, burak, ziemniak, rzodkiewka oraz wiele, wiele innych.

Krzem jest pierwiastkiem bardzo potrzebnym i warunkuje prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Jego suplementację powinny rozważyć szczególnie osoby podatne na zmiany miażdżycowe, osoby chore na cukrzycę, osteoporozę czy chorobę zwyrodnieniową stawów.

 

Kwas l-askorbinowy, popularnie nazywany witaminą C, jest organicznym związkiem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Dzienne zapotrzebowanie wynosi dla osoby dorosłej 1 mg/kg masy ciała, natomiast dla noworodków 2 mg/kg masy ciała. Skąd zatem w aptekach dawki 1000 mg i większe?

Jak wynika z zapotrzebowania, w praktyce rzadko przekracza ono 100 mg na dobę. Jest to jednak wartość dla osoby zdrowej. Witamina C w większych dawkach jest natomiast powszechnie używana przy pierwszych objawach przeziębienia i grypy, mimo iż większość przeprowadzonych badań nie potwierdza jej skuteczności, a przyjęcie bardzo dużych dawek może powodować biegunki. Jak jednak zaznaczono w tytule – to panaceum ma również inne funkcje w naszym organizmie:

  • wykazuje właściwości przeciwutleniające, czyli zwalcza wolne rodniki, jak również uczestniczy w odtwarzaniu innych przeciwutleniaczy, takich jak beta karoten czy alfa tokoferol
  • wspomaga leczenie dyslipidemii (zaburzenia gospodarki tłuszczowej)
  • wpływa na syntezę kolagenu poprzez czynny udział w wytwarzaniu pasm kolagenu
  • wpływa na regulację hormonów tarczycy
  • zwiększa wchłanianie żelaza.

Witamina C jest bardzo dobrze rozpuszczalna w wodzie, co powoduje możliwość jej magazynowania. Jej nadmiar jest szybko usuwany z organizmu, dlatego lepiej podzielić jedną dużą dawkę na kilka mniejszych. Warto również wspomnieć o preparatach, które zastosowały technologię przedłużonego uwalniania, dzięki której witamina C jest uwalniana w sposób ciągły przez kilka godzin. Nie zapominajmy jednak o naturalnych źródłach witaminy C, takich jak kiwi, papryka, dzika róża czy cytryna.

Warto poruszyć tu jeszcze jedną kwestię – witamina C tak zwana lewoskrętna to tylko chwyt marketingowy, wszystkie dostępne witaminy C wykazują tą samą skręcalność.

Superfood to termin określający “żywność bogatą w składniki odżywcze”. Jednak co to tak naprawdę oznacza dla zwykłego Kowalskiego? Według wielu osób zajmujących się tym zagadnieniem, są to po prostu produkty spożywcze nieprzetworzone, bogate w witaminy i minerały niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Niektórzy wskazują dodatkowo na działanie chroniące nasz organizm czy wręcz wydłużające nasze życie.

Warto zaznaczyć, że są to jedynie produkty mające uzupełniać dietę o poszczególne składniki i nie zastąpią one zdrowego trybu życia czy dobrze zbilansowanej diety. Do najbardziej popularnych przedstawicieli superfood należą niewątpliwie chlorella i spirulina.

Chlorella jest glonem (z gromady zielenic) – jedną z najprostszych form życia. Jest bogatym źródłem wielu witamin takich jak: A, B1, B2, B6, B12, C, E, oraz wielu mikro- i makroelementów: magnezu, żelaza, potasu i jodu. Stanowi również bardzo dobre źródło aminokwasów egzogennych, czyli takich, których nasz organizm nie jest w stanie sam wyprodukować, a są niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowania. Tu należy wymienić: argininę, walinę, leucynę czy kwas asparaginowy. Spożywanie chlorelli dostarcza również dużej dawki przeciwutleniaczy, których pozytywny wpływ na nasz organizm jest niezaprzeczalny.

Spirulina to nazwa handlowa sinic. W porównaniu do chlorelli zawiera mniej chlorofilu, a co za tym idzie – mniej żelaza oraz kwasów nukleinowych. Jest jednak bogatym źródłem bardzo cennego i rzadko spotykanego kwasu gamma-linolenowego, który bierze udział w produkcji substancji: obniżających ciśnienie krwi, działających przeciwzapalnie oraz poprawiających wygląd skóry. Dokonując dalszego porównania spirulina zawiera dużo więcej białka, przez co nazywana jest “zielonym mięsem”, zawiera również sporo przeciwutleniaczy oraz witaminę E. Część badaczy podejrzewa, że „manną z nieba” dla wędrujących Izraelitów, która smakowała jak „wafle zrobione z miodu”, mogła być sucha forma przetrwalnikowa spiruliny. Istnieją historycznie udokumentowane przykłady hodowli spiruliny przez Azteków i Majów jako ważnego źródła pożywienia.

Reasumując zarówno spirulina jak i chlorella mają wysoką zawartość pełnowartościowego białka, więc stanowią pożądany dodatek do diety, zwłaszcza dla osób, które nie spożywają lub spożywają w małych ilościach produktu zwierzęce. Mają właściwości detoksykacyjne – usuwają metale ciężkie oraz są źródłem wielu witamin, co tylko potwierdza powody, dla których są zaliczane do superfood.

 

Każdy zna podstawowe zastosowanie czosnku, ale nie wszyscy wiedzą, że chroni on nie tylko przed wampirami. Czosnek działa korzystnie na wiele układów oraz procesów zachodzących w naszym organizmie.

Czosnek w swoim składzie zawiera związki siarki, będące naturalnymi antybiotykami (gł. alicyna), ale również: olejki eteryczne, flawonoidy, witaminę C, witaminy z gr. B, potas, żelazo oraz magnez. Jednak ze względu na stosunkowo małe spożycie, nie należy traktować go jako źródła mikro i makroelementów.

Czosnek ma silne działanie przeciwbakteryjne, w warunkach laboratoryjnych alicyna niszczy całą kolonię bakterii w niecałe 3 minuty. Powszechnie przypisuje mu się także działanie obniżające ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu. Tu jednak warto wiedzieć, że wpływa on jedynie w ograniczony sposób, nie działa tak, jak leki na nadciśnienie czy zmniejszające poziom cholesterolu. Badania wykazały jednak jego silne działanie przeciwutleniające, a co za tym idzie, doskonale radzi on sobie z wolnymi rodnikami. Ma również udowodnione działanie obniżające poziom cukru we krwi. Jednak spożycie zbyt dużej ilości czosnku może powodować biegunki – w tym wypadku powiedzenie im więcej, tym lepiej się niestety nie sprawdza.

Nie każdy jednak powinien czosnek stosować. Pierwszą grupą są matki karmiące piersią oraz dzieci do 1 roku życia. Osoby przyjmujące leki przeciwzakrzepowe powinny odstawić czosnek ze względu na to, że wzmacnia on ich działanie, jak również te, które mają problemy z wrzodami żołądka.

Czosnek znalazł uznanie jako środek wspomagający przy infekcjach, regulujący ciśnienie krwi, cholesterolu oraz cukru we krwi. O ile nie jesteśmy w grupie przeciwwskazań, powinniśmy jak najczęściej po niego sięgać.

 

Rhodiola rosea, czyli różeniec górski, jest rośliną zaliczaną do adaptogenów – przyczynia się do wzrostu odporności oraz wpływa normalizująco na organizm ludzki. Wykazano, że zawarte w tej roślinie substancje aktywne usprawniają procesy zapamiętywania, uczenia się, podnoszą motywację, a także ułatwiają koncentrację. Mają również działanie delikatnie energetyzujące, co znosi uczucie zmęczenia.

Porównując różeniec górski z innymi, tak działającymi roślinami jak kawa czy guarana, można zauważyć kilka różnic. Kawa i guarana lepiej znoszą uczucie zmęczenia, jednak wzrost zdolności koncentracji i zapamiętywania szybciej mija, a więc przyjmując różeniec przez dłuższy czas łatwiej będzie nam się uporać z dużą partią materiału niż pijąc kawę w dużych ilościach. Różeniec nie wypłukuje z naszego organizmu magnezu, więc to niewątpliwie kolejny plus, gdyż intensywna praca umysłowa zwiększa zapotrzebowanie na magnez który warto w czasie sesji uzupełniać.

Dodatkowym plusem zażywania preparatów zawierających różeniec, jest jego działanie antydepresyjne i poprawiające nastrój, co przekłada się na większą chęć do nauki, zawarte w nim substancje poprawiają odporność na stres, znosząc niepokój i przywracając równowagę psychiczną.

Podsumowując – jeśli czeka cię kilka tygodni intensywnej pracy umysłowej – warto sięgnąć po preparaty z różeńcem. Jeśli jednak masz w planach zarwać jeden czy dwa wieczory, wybierz lepiej preparaty z kofeiną czy guaraną.

 

Okres jesienno-zimowy to czas zwiększonej zachorowalności na przeziębienie i grypę, w którym często sięgamy po dość mocno reklamowane w tym czasie leki na przeziębienie. Mało osób jednak wie, że działają one tylko objawowo i często zapominamy o preparatach, które w naturalny sposób stymulują nasz układ odpornościowy – naszą najskuteczniejszą broń w walce z “intruzami”. Najpopularniejszym surowcem wzmacniającym naszą odporność jest jeżówka purpurowa (Echinacea purpurea).

Działanie jeżówki bywa niekiedy kwestionowane, większość publikacji przemawia jednak za jej dobroczynnym działaniem na nasz organizm. Preparaty z tej rośliny wzmacniają naturalną odporność organizmu, a ponadto działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie oraz przeciwgrzybiczo. Dlatego warto ją stosować podczas infekcji. Badania potwierdziły, że przetwory z jeżówki skracają czas trwania choroby. Związki w niej zawarte, takie jak polisacharydy i izobutylamidy, stymulują komórki układu odpornościowego zwiększając liczbę leukocytów, a także nasilają proces fagocytozy makrofagów i granulocytów. Nie tylko hamują powstawanie prostaglandyn i leukotrienów – mediatorów stanu zapalnego – ale również stymulują leukocyty do wytwarzania związku o działaniu przeciwwirusowym – interferonu β.

W związku z tym jeżówkę polecamy jako środek wspomagający oraz profilaktyczny przy przeziębieniu i grypie.

Chociaż lato za oknami w pełni, to nieuchronnie, wielkimi krokami zbliża się okres jesienny, a razem z nim czas przeziębienia i grypy. Każdemu rodzicowi zależy na zdrowiu swojego dziecka. Wybieramy dla nich ciepłe, dobrej jakości ubrania, pilnujemy, by zakładały czapki i ubierały odpowiednie, nieprzemakalne buty w deszczowe dni. Jednak spadkowi odporności nie da się zapobiec tylko poprzez odpowiedni ubiór. Samo środowisko, w którym przebywają nasze dzieci, przedszkola, szkoły, to zwane potocznie “wylęgarnie bakterii”. Dlatego też dobrze jest również podnosić odporność naszych pociech od wewnątrz.

Jednym z najczęstszych powodów obniżenia odporności jest zła dieta. Dziecko powinno jeść regularnie, a posiłki powinny być zróżnicowane pod względem jakościowym. W diecie nie powinno zabraknąć: mleka, produktów zbożowych, warzyw, owoców, mięsa oraz ryb. Warto wzbogacać dietę w naturalne prebiotyki, takie jak inulina czy błonnik.

Kolejną przyczyną spadku odporności jest niedobór witamin i minerałów często wynikający ze złej diety. Może jednak się on również pojawić przy zwiększonym zapotrzebowaniu na te składniki, które może wystąpić przy intensywnym wysiłku fizycznym czy umysłowym. Najważniejsze z punktu widzenia odporności są witaminy A, C, E oraz witaminy z grupy B (głównie B6) (link do innego wpisu).

Pozostałe przyczyny obniżonej odporności to zbyt częste przyjmowanie antybiotyków, zbyt mała ilość snu, stres, przejście chorób zakaźnych. Podczas antybiotykoterapii dobrze jest pamiętać o podawaniu dziecku probiotyków, które zabezpieczą przed zbytnim wyjałowieniem układu pokarmowego naszej pociechy.

Warto pamiętać, że dzieci w wieku przedszkolnym chorują, ponieważ w ten sposób wykształcają swój układ odpornościowy. Jest to naturalny proces, budowania odporności na przyszłe lata.